Pod gasnącym słońcem
Obraz przedstawia dłoń zawieszoną w czerwonej przestrzeni gęsto zachmurzonego nieba. Gest palca wysuniętego ku znajdującemu się w zaćmieniu słońcu można odczytać jako akt poznania, skierowania na coś uwagi lub osądu. Wskazanie na czarny okrąg symbolizuje także próbę dotknięcia tego, co nieznane, ukryte lub niedostępne. To z kolei wywołuje skojarzenie z faktem, że umiejętność przewidywania zaćmień słońca i – szerzej – wiedza o ruchach ciał niebieskich bywały w historii ludzkości narzędziem kontroli i wyzysku. W starożytności służyły wszak ukazywaniu namacalnych dowodów na „gniew bogów” w celu zmuszenia jednostki czy całych grup społecznych do posłuszeństwa oraz pracy na rzecz scentralizowanej, uświęconej władzy.
Słońce na obrazie Buckiego jawi się jako pustka, granica albo centrum – miejsce, które przyciąga uwagę, ale nie zdradza swojej natury. Metaliczne krople deszczu, powtarzalne i o ostrych kształtach, układają się w sekwencje przywodzące na myśl pułapkę. Ich obecność wzbudza poczucie zagrożenia, a jednocześnie wrażenie porządku, lecz skonstruowanego z wykorzystaniem dziwnie okrutnej precyzji. Krople nie są jednoznacznie agresywne – raczej zawieszone, oczekujące i podporządkowane obowiązującej tu logice niejednoznaczności. Mocno kontrastują z cielistością owłosionej dłoni i półabstrakcyjnością zaćmienia.
Kompozycję można odczytać jako refleksję nad relacją człowieka z tym, co ten próbuje kontrolować lub zrozumieć. Oskarżycielski gest jest być może ostatnią próbą sięgnięcia po to, co niedostępne. Dłoń nie jest tu kategorycznie sprawcza ani też bezbronna – balansuje między ciekawością a ryzykiem, między potrzebą poznania a przeczuciem możliwego zranienia.